Chyba każdy student zna ten skrót. Tegoroczna sesja zaczęła się 28 stycznia i dla nielicznych szczęśliwców (w tym mnie) już się skończyła. Jako że była to moja pierwsza sesja, uczyłam się niewspółmiernie do powagi egzaminów, ale chyba dobrze na tym wyszłam, bo mam 22dniowe ferie…
Slim nie ma takiego szczęścia. Nie dziwię się, że humaniści mają opinię obiboków. Ja miałam 3 egzaminy, ona niezliczoną ilość. Na biologii jest ciężko. Na medycynę, na którą Slim się wybiera, też. Kolega Boski, bardzo towarzyski, szczególnie jeśli chodzi o kobiety, zniknął z powierzchni ziemi razem ze wstąpieniem w mury Akademii Medycznej. Caro, która studiuje bioinżynierię, nie odzywa się od jakiegoś miesiąca. Suz, na informatyce, też zaginęła w akcji. A ja? Ja siedzę cały dzień na GG. Oczywiście, są na filologii takie przypadki jak Drąg (praktycznie nic nie zaliczone, powtórka roku murowana, bo raczej egzaminów nie poprawi), ale to jedna z tych przypadłości, które są nieuleczalne…
Ostatnio Slim zrozumiała, czemu kobiety na studiach są uważane za
brzydkie i zaniedbane. Wyjaśniła mi to obrazowo.
- W drugim semestrze mam trzy razy w tygodniu na ósmą i muszę wstać o 5. Moja matka znowu będzie się drzeć, że o siebie nie dbam, mam krótkie włosy i ich w ogóle nie układam. Nie mam czasu nawet pójść do kosmetyczki czy paznokci sobie pomalować. Poza tym jak tu się stroić, jak ciągle siedzimy w jakiś laboratoriach i jak się jakiś kwas poleje albo przy sekcji kraba siknie hemoloifa czy cym, to po ptokach. Kurde, bogate [nazwa uczelni] ma w statucie, że uczelnia musi zapewnić fartuchy, rękawiczki, żyletki itp. Taaaak, fartuchy mamy własne, ewentualnie można pożyczyć, ale nie na każdym wydziale. Rękawiczki na zoologi to mieliśmy, jasne, jednorazowe, uzywane przez ostatnich 5 lat w kółko, a żyletki to ja noszę własne, bo tymi z uczelni preparatu się nie da pokroić. No i babramy się w różnych roślinach, częściach zwierząt i chemikaliach, można się tylko usyfić. A potem już nie ma się czasu, bo i tak wracasz do domu i padasz na twarz albo na książkę, usiłując się uczyć.
Także drogie dzieci, nie idźcie na biologię.
Terry tymczasem zakończył ferie szkolne, dzieciak jeden, i uczy się do matury. Nie bardzo wiadomo po co. Ja się nie uczyłam i wyrosłam na ludzi. To znaczy jeszcze nie wyrosłam, ale po licencjacie już będę człowiekiem. Chociaż wolałabym być moim kotem, który przesypia 3/4 życia.