Archiwum | Listopad, 2011

Napad

20 lis

Mętlik walił do drzwi. Alienor zatkała uszy i nie otwierała. Nie, nie mógł wrócić. Nie w tej chwili.

Drzwi poszły w drzazgi, Mętlik wpadł i narobił bałaganu, usiadł w kącie, znów potargany. Alienor siedziała skołowana i obolała.

Na szczęście, przyszedł Filozof. Przegonił Mętlika, posklejał drzwi i opatrzył zadrapania od drzazg. Przytulił.

Listopad to bardzo zły miesiąc.

Cisza po burzy

4 lis

Najpierw była straszna burza z piorunami, wywołana najwyraźniej przez jakiegoś kuzyna Mętlika. Alienor Filozof kłócili się nieustannie, no może z przerwami na pracę. Ale jak to w życiu bywa, nadeszła kłótnia nad kłótniami, a potem spokój.

Potem były problemy zdrowotne. Paskudny katar, ból gardła, gorączka. Alienor umiała tylko wyjęczeć oooooaaaaaeeeeebożejakmiźleeeeeeee. Czy jakoś tak. Choroba pokryła się z porą jeżdżenia po cmentarzach, więc ominęła naszą bohaterkę przyjemność podziwiania pięknie obrośniętego bluszczem grobu męża siostry jej babci. Szkoda, bardzo lubi ten bluszcz.

Choroba jeszcze do końca nie minęła, a trzeba było pochować siostrę cioteczną babci, która w wieku 94 lat zmarła podczas odwiedzin u swojej córki w UK. Msza była groteskowa, bo chyba nikt z rodziny Alienor do kościoła nie chodzi i nie wie kiedy stać, kiedy siedzieć, a kiedy klęczeć. No i co mówić. Ale jakoś przebrnęli, a stypa była na wesoło, bo córka zmarłej nie dopuszcza do wytworzenia jakichkolwiek zalążków smutku. Na stypie Alienor poznała nową dostawę swoich kuzynów (trzeciego stopnia, ale zawsze). Spotkali się wieczorem, żeby się lepiej poznać. Wina było tyle, że naszą bohaterkę dopadł bardzo ciężki przypadek the day after.

No i cholera, co kolejnego kuzyna poznaje, to przystojniejszy.

Ostatnie dni powinny Alienor natchnąć eschatologicznie, ale nie wiadomo, czy to kwestia młodego wieku czy specyficznego usposobienia, że ona się ani starości, ani śmierci nie boi. Tylko niedołęstwa, inwalidztwa, ciężkiej choroby, bycia “warzywem”.  No i wie, że nie chce mogiły. Może do jej śmierci prawo się zmieni. Kobiety w rodzinie naszej bohaterki są długowieczne, więc jest sporo czasu.

W tej chwili nasza bohaterka pije herbatę poziomkową, patrzy przez okno na zalany słońcem dziedziniec Uczelni i myśli o tym momencie dzisiejszego poranka, kiedy obudziła się obok Filozofa, Simcha wpakowała się im pod kołdrę i pomyślała, że w gruncie rzeczy to jej się w życiu poukładało.

Znalazł się w końcu happy end.

P.S. Szukamy mieszkania! Szczegóły w dziale “Liścik od Alienor”. Prosimy o pomoc. - Alienor

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.